Wygrasz wyłącznie prawdziwą historią

Przy okazji krótkiej facebookowej dyskusji ktoś zadał pytanie pewnemu blogerowi, ekspertowi od storytellingu i kreowania marki: czy historia firmy ma być prawdziwa, czy ciekawa? Odpowiedź brzmiała: „Wystarczy ciekawa”. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam.


O tym, że lepiej się czyta tekst o firmie, w którym pisze się o niej przez pryzmat doświadczeń twórców, opisuje pokonywanie trudności, borykanie się z problemami, wyboistą drogę do sukcesu, niż suchy marketingowy przekaz o słupkach i rosnących przychodach, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. No chociaż, moment, są tacy, którzy z uporem maniaka wolą słupki i cytować suche, pięciokrotnie akceptowane wypowiedzi prezesa.

Ale tych pozostawmy samym sobie. Emocje, poczucie więzi, sympatia do bohaterów, empatia potrzebne są również w biznesie. Zabawne historyjki, geneza powstania logo czy nazwy, zdobywanie pierwszych klientów, remont siedziby – to doświadczenia, które łączą pracowników, ale również pośrednio klientów i otoczenie. Jest o czym rozmawiać, co wspominać.

Nie wysilaj się na sztuczność

No dobrze, ale co jeśli twierdzisz, że Twoja opowieść jest przewidywalna i nudna jak flaki z olejem? Czy trzeba wysilać się i coś wymyślić, bo taka moda, każda firma ma swoją legendę powtarzaną do znudzenia w materiałach prasowych? Nic z tych rzeczy. Jedynie autentyczność może Cię uratować. To tylko Ty twierdzisz, że w Twojej historii nie ma nic nadzwyczajnego. Ale się mylisz.

Wiem, o czym piszę. Od kilku lat wiele czasu spędzam na słuchaniu historii firm, ścieżek kariery managerów. W kilku publikacjach komunikacji wewnętrznej i biznesowej mam tę przyjemność podawania Czytelnikom różnych historii i doświadczeń przedsiębiorców. Na początku często miałem często uprzedzenia typu: łee, nudna firma produkcyjna, robią wciąż to samo, co oni mogą ciekawego powiedzieć.

Po pierwsze: słuchać i zadawać pytania

Ale kilka razy dostałem nauczkę: po sztampowych pytaniach przychodziła refleksja, kurczę, trzeba było się lepiej do rozmowy przygotować. I zmienić przyzwyczajenia, zamiast pytać aby usłyszeć przewidywalną odpowiedź, po prostu nauczyć się słuchać. Dlatego staram się nie przygotowywać szczegółowej listy pytań a jedynie ogólne zagadnienia. Najciekawsze tematy z reguły pojawiają się mimochodem, często w ramach dygresji, lub dygresji od dygresji.

Stań obok siebie

Podczas rozmów z klientami, oferując im usługi content marketingowe, opakowane w ładne i ciekawe czasopismo (drukowane lub nie) jako jedną z istotnych zalet współpracy z kimś spoza organizacji podaję zawsze „zewnętrzne spojrzenie”. Dlaczego to jest tak istotne? Bo zazwyczaj nie zauważamy niczego istotnego, ciekawego w swojej pracy, traktując to co robimy jako „oczywistą oczywistość”. Tymczasem, podobnie jak sami nie powinniśmy sprzedawać swoich usług (bo będziemy mieć problem z obiektywną wyceną ich wartości), nie będziemy skutecznie się „chwalić”. Osoba z zewnątrz, wykazując się ciekawością, chęcią poznania, zasypująca często gradem pytań, występując z pozycji laika „nie siedzącego” na co dzień w Twoim biznesie, pozwoli odkryć bardzo wiele i wskazać czytelnikom, odbiorcom komunikatów (często również laikom w danej dziedzinie) te obszary, w których jesteś ekspertem, specjalistą lub masz po prostu coś ciekawego do powiedzenia. Może nie zainteresuje szerszego grona odbiorców Twoja wiedza związana z budową maszyn do produkcji X, za to na pewno znajdziesz chętnych do poznania Twojego dziesięcioletniego doświadczenia związanego z zarządzaniem zespołem i wprowadzaniem zmian w logistyce i produkcji. Tak to działa, ludzie cenią (a przynajmniej zaczynają cenić) wiedzę, doświadczenie i tych, którzy swoim doświadczeniem chcą i lubią się dzielić. Bo autentyczność jest wartością samą w sobie. 

To co wiesz i czego doświadczyłeś jest cenne…

Tu powoli dochodzimy do najważniejszej kwestii. Moim zdaniem tylko autentyczne historie, mimo, że może fabułą nie zbliżone do Baśni 1001 nocy lub nagrodzonego Oscarem filmu pozwolą osiągnąć Ci zakładany cel, pozwolą przekazać to co chcesz przekazać swoją postawą, doświadczeniem, osiągnięciami często też nauką wyciągniętą z niepowodzeń. Za te ostatnie – opis porażek i dróg z nich wyjścia – słuchacze będą cenić Cię najbardziej. Chociażby dlatego, że nie będą musieli sami popełniać podobnych błędów, żeby nauczyć się tego, co będą już wiedzieć z Twojego przekazu.

Budowa najbardziej przyciągających uwagę opowieści – niezależnie czy to baśń z morałem, historia firmy, czy po prostu linia Twojego życia, wyglądają podobnie. Bohater, jego pomysły, emocje, zmaganie się z trudnościami, zwrot akcji, znalezienie rozwiązania i sukces. Niby żadna filozofia, każdy mógłby podać kilka przykładów do każdego z etapów, ale… Wiadomo, że nikt nie ma czasu na to, by wysłuchiwać dokładnie historię całego życia, dlatego warto wybrać te najciekawsze momenty, zastanowić się które doświadczenia będą miały szczególną wartość dla słuchaczy, które pozwolą im odnieść to do własnej sytuacji. Do tego szczypta anegdotek, wesołych sytuacji, które zdarzają się zawsze, prawda?

…i może komuś pomóc w jego pracy

W ciągu kilku ostatnich miesięcy wysłuchałem kilkudziesięciu historii firm. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać nad bogactwem ich doświadczeń i nad tym, ile warta jest skumulowana wiedza i doświadczenie wielu przedsiębiorców i managerów chociażby z obszaru jednej gminy, miasta czy regionu. Często na siłę szukamy innowacji w biznesie, często takie sztucznie wyciągane innowacje technologiczne zyskują spore uznanie i dofinansowanie. A nie umiemy wyszukiwać i wykorzystywać innowacji organizacyjnych, logistycznych, mentalnych, obecnych w wielu organizacjach, niezależnie od wieku właścicieli i wielkości firmy. Zadanie dla Ciebie: posłuchaj historii jednej firmy z Twojego otoczenia, sukcesów i porażek. A potem pomyśl, jak możesz tę wiedzę wykorzystać. A o kumulacji wiedzy i doświadczeń poczytasz w kolejnym moim poście, który już niebawem.