Tata, to umawiamy się tak…

Posted by Michał on poniedziałek, lutego 02, 2015 with No comments

Do negocjowania warunków umów będę zatrudniał własne dziecko. Nie znam skuteczniejszego (i wdzięczniejszego) od Wojtka "manipulanta", który nie ma żadnych problemów z komunikacją. Skrupułów podobnie. Ma za to dopiero niecałe 4 lata.








Pamiętacie książkę Roberta Cialdiniego o wywieraniu wpływu? Pamiętam, że gdy ją czytałem od razu chciałem się zapisać na dość drogie szkolenie utrwalające podaną tam wiedzę. Dobrze, że nie skorzystałem. Teraz podobne szkolenie, tyle że darmowe, mam codziennie w domu.

Scenka I.

Nadchodzi północ, wszyscy już chcą spać, Wojtek budzi się, siada na łóżku i przytomnym jak na tę porę głosem mówi: Poczytaj mi bajkę. Gotowa odpowiedź na słaby opór, że przecież wszyscy o tej porze śpią brzmi: Ale przecież musisz mi poczytać. W telewizji mówili, że cała Polska czyta dzieciom…
Społeczny dowód słuszności.

Scenka II.

Tata, zbudujemy z klocków statek kosmiczny.
- Za chwilę, jak skończymy sprzątanie.
- Ale nie, teraz, jestem zmęczony już tym sprzątaniem.
- Za chwilę.
- Teraz. Musisz być dla mnie miły, przyniosłem Ci przecież wafelka.
Reguła wzajemności.

Scenka III.

Po dłuższej rozmowie dotyczącej konieczności jedzenia o określonych porach:
- No dobra, zjem ten obiad, ale się pospiesz, bo mam tylko tyle minut (pokazuje dwa palce), potem mam dużo pracy i jestem zajęty.
Reguła niedostępności.

Scenka IV.

Autorytetem dziecka cieszą się często te osoby, które mogą coś pomóc, umieją i chcą się mu do czegoś przydać. Dziadek umie wszystko naprawić w piwnicy, babcia gotuje dobre zupki, tata będzie się bawił a jak trzeba to i garaż z poduszek zrobi, ciocia …. I tak dalej. Oczywiście poza wszelkimi kategoriami jest mama, bo wiadomo, do niej ze wszystkim. Od niedawna autorytet mierzy się również tym, że w przypadku wywinięcia jakiegoś numeru, dziecko bardzo nie chce, aby informacja o tym wybryku dotarła do konkretnej osoby. – Tylko nie mów: mamie, tacie, babci, pani X. Właśnie, pani X, czyli pani z przedszkola, to nowy autorytet. Wykorzystywany np. tak:
- Mogę zagrać w grę na twoim telefonie, w te szybkie wyścigi…
- Możesz, ale teraz miałeś się nauczyć tego wierszyka do przedszkola
- Ale pani X nie powiedziała że teraz, tylko na dzień babci.
- Dzień babci jest już niedługo, więc trzeba się nauczyć.
- To umówimy się, że jak pogram to się nauczymy.
- Nie, musimy się nauczyć najpierw, potem pograsz. Pani X mówiła, że jak babcia i dziadek przyjdą do przedszkola, to będą głośno bić brawo, jak usłyszą, że pięknie mówisz wierszyk.
- No dobra, nauczę się…
1 autorytet przebity 3 autorytetami.

Scenka V.

- Tata, zbudujesz mi więzienie z klocków? Złapałem złodzieja i nie mam go gdzie wsadzić.
- OK., choć, budujemy.
Więzienie zbudowane.
- Ale super więzienie. Tata, miałeś super pomysł z tym więzieniem, zbudujesz mi teraz taki mały domek dla policjanta?
Domek zbudowany.
- Tata, to jak już mamy domek dla policjanta i więzienie to jeszcze zbudujesz mi taki mały garaż na samochody policyjne? To nie dużo pracy, a będę miał już wszystko zbudowane i nie będzie klocków…
Reguła zaangażowania i konsekwencji

Cieszę się na każde negocjacje z synem, gdyż wiem, że będą uczciwe, ze szczerym postawieniem sprawy. Jego stanowisko jest poparte rzeczowymi argumentami, postawionymi po wnikliwej obserwacji, wyłapaniu szeregu niuansów. Po tym wszystkim jest gotowy do gry, przy której okazuje się, że wszyscy wygrywają. A przynajmniej tak wszystkim jej uczestnikom się wydaje.

Jeśli chcecie mogę Wam opowiedzieć później jeszcze o technikach negocjacji, które z powodzeniem stosuje. Począwszy od pozornego ustępstwa (już będę grzeczny…) przez zdechłą rybę, balon próbny (paczcie jaki ładny tablet pokazują w telewizji, albo może ten mały samochodzik mi kupicie…) skubanie. O wymuszeniu na szczęście nie ma mowy. Zawsze, gdy już nie udaje się przekonać swoimi argumentami, zapytać wprost: A czemu nie?

No dobrze tata, to umówiliśmy się, daj rączkę na zgodę. Dlaczego jeszcze nie wziąłeś się do pracy, jak mówiłem?